Awangardowy poeta Maciej Melecki z tomikiem "Przeciwujęcia" - propozycja

Dla wszystkich miłośników wykwintnej poezji, nacechowanej gęstością metafor, wysublimowanego słowa w osnowach egzystencjalnego niepokoju polecamy tomik - "Przeciwujęcia" Macieja Meleckiego.
Choć miał on swoją premierę w 2024 r. to jest już dwunastym w dorobku tego awangardowego poety, scenarzysty, dyrektora Instytutu Mikołowskiego im. Rafała Wojaczka.
W najnowszych wierszach autora jest nader szumnie, szeleszcząco, emfatycznie, aż do momentu kiedy wszystko się zacieśnia i stopniowo zaciska niczym pętla.
Obrazy, które wyłaniają się z poszczególnych linijek, mają swoje odbicia, lecz nie są to odbicia rzeczywiste, "pełne", raczej kierują odbiorcę w stronę przestrzeni trójwymiarowej, wielce komparystycznej, w której każde następujące ujęcie ma swoje "przeciwujęcie".
To mocno klaustrofobiczna poezja, sugerująca, że są stany, sytuacje, z których naprawdę trudno znaleźć oczywiste i racjonalne wyjście. Wypełnia ją ciemna, magmowa materia. Na tyle lepka i trująca, że trudno o oddech, jakieś pojedyncze wytchnienie. Słowa ułożone w pasaże w żaden sposób nie budują komunikatu porozumienia, raczej są ciągiem "gorączkowych" bitów, naprzemiennie się z pozoru wykluczających, choć idzie w nich mimo wszystko o zbudowanie jakiejś trwalszej wiedzy, enklawy konsolidacji, która jest zaburzona absurdem złowrogiej rzeczywistości.
Treść niniejszego tomu jest rozległą deltą, w której spotykają się na prawach znaku - ościste wiry, stogi drzazg, rozstrojone sensy symulowanych prawd, widmowe stany oraz realistyczne postrzeżenia, oddającą w efekcie, niekiedy w bezpośrednim przybliżeniu, paradoksalnie bezgraniczność coraz bardziej namacalnej ontologicznej pustki.
Dukty poszczególnych sekwencji w danych wierszach budują poprzez swą spiralną nielinearność, a w efekcie zawiłą strukturę, powstającą w toku przetasowanej narracji, wyłaniającej przeto ich wielokierunkową złożoność.
Plany i kontrplany, wykroczenia i przekroczenia, natarcia i zerwania - budują ową nieciągłość, jako rosnącą krzywą wypowiedzi.
Ktoś skupiony na leksykalno - gramatyczno - formalnym oglądzie wierszy Meleckiego, mógłby stwierdzić, że jest on konsekwentny w realizacji swojej poetyki i że są to utwory tylko poszerzające przestrzeń tych napisanych we wcześniejszych tomach.
Ale to nie do końca prawda, bo dostrzec w nich można pewną inność oraz nowość, zarówno w tempie, gęstości, jak i brzmieniowych odsłuchach.
Pojedyncze słowa, ale nade wszystko zestawy metaforyczne, ich wielorakie porządkowanie i przenikanie wchodzą w interakcję z fundamentalną teorią nieoczywistości i niekompletności poezji, stawiając nacisk na uwolnienie skostniałych znaczeń, symboli i przyzwyczajeń.