Dwa najciekawsze polskie debiuty literackie roku 2025 - "Łupiny" Ewy Tondys - Kohmann i "Dźwięki ptaków" Arka Kowalika
Spośród wielu licznych, zeszłorocznych debiutów literackich na polskim rynku wydawniczym, wartymi uwagi i odnotowania były dwa: "Łupiny" oraz "Dźwięki ptaków".
Ich tematyka dotyczyła otaczającego nas, zepsutego świata, samotności zataczającej coraz szersze kręgi i bezdusznej technologii, przenikającej całe nasze codzienne życie.
Poniżej kilka słów o każdym z nich:
1) Ewa Tondys - Kohmann - "ŁUPINY"
Niewiele się o tej książce mówiło, może z powodu małych rozmiarów i skromnej objętości? Tymczasem słów jest tu tyle, ile potrzeba, by zrozumieć, jak bardzo potrafimy być samotni. Nie musimy nawet o tym rozmawiać, możemy po prostu razem lepić knedle albo oglądać filmiki na YouTubie.
Wydawca pisał, że w tomiku znajdziemy "sześć opowiadań, które są jak przepowiednie tego, co może wydarzyć się za chwilę", bo wielu bohaterów kupuje tu sobie możliwość rozmowy oraz bliskość innych ludzi, niekoniecznie fizyczną.
Relacje stają się towarem, a bezwarunkowa akceptacja - luksusem.
Coraz bardziej oddalamy się od siebie i jednocześnie obecności innych ludzi w naszych życiach potrzebujemy tak bardzo, że jesteśmy w stanie płacić za uczucia.
Ponieważ autorka jest daleka od emocjonalnego szantażu, prób pouczania bądź moralizowania, jej teksty zostawiają w czytelnikach naprawdę mocny ślad.
2) Arek Kowalik - "DŹWIĘKI PTAKÓW"
Autor tych historii jest wnikliwym obserwatorem.
Właściwie to ma w sobie coś z miejskiego ornitologa, który chwilowo podpatruje i podsłuchuje różne gatunki ludzi - ptaków zamieszkujących Warszawę.
Jednocześnie jako narrator debiutanckiego zbioru opowiadań jest wrażliwym facetem, patrzącym na świat bez cienia cynizmu. A przynajmniej można w to uwierzyć, bo rzadko się zdarza, by w młodych mieszkańcach stolicy ktoś chciał dostrzec coś więcej niż pozę i wyrachowanie.
Kowalik zagląda do modnych knajp w najfajniejszych dzielnicach nie po to, by obśmiać bananową młodzież, ale by pokazać to, co nas wszystkich łączy - pragnienie bycia kochanym, strach przed samotnością, nieumiejętność radzenia sobie z codziennymi lękami. Jest tu drogie Powiśle, są kawiarnie z lawendową latte i wieczory na schodkach, ale opowiedziane historie cechuje uniwersalizm i bezpretensjonalność.
Autor czasem traktuje swoich bohaterów bardzo serio, a czasem z przymrużeniem oka, choć zawsze uczciwie i z rozwagą.
Poza zmaganiami z realizmem psychologicznym znajdziemy w tym tomie także opowiadania trochę fantastyczne, inspirowane japońskimi przypowieściami o duchach.
1)
2) 
