Nasza "piątka" najlepszych płyt minionego 2025 roku
To był dobry rok dla muzyki rozrywkowej, zwłaszcza tej alternatywnej. Wiele uznanych zespołów czy formacji potwierdziło swój niepodważalny status i prymat na arenie światowego przemysłu muzycznego udanymi albumami.
Przeglądając wiele list z podsumowaniami 2025 roku, zarówno w cenionych miesięcznikach, jak i w popularnych rozgłośniach radiowych, postanowiliśmy wybrać "piątkę" płyt tych najlepszych i godnych polecenia.
Nasz subiektywny wybór niewiele różnił się od wspominanych zestawień.
Oto jak się ona przedstawia - kolejność nieprzypadkowa.
1) SHARON VAN ETTEN - "Sharon Van Etten and The Attachment Theory"
Amerykańska songwriterka, artystka z bogatym bagażem muzycznych doświadczeń, po raz pierwszy sygnuje album nie tylko swoim nazwiskiem. Towarzyszy jej trzyosobowy zespół pod nazwą The Attachment Theory, złożony z muzyków o postpunkowym rodowodzie.
Na tej płycie porzuca ona ascetyczny folk na rzecz bogatych, inteligentnych, nowofalowych aranżacji. Osobistą, intymną poezję tekstów o niezaspokojonych tęsknotach wymienia na uniwersalne w wymowie, zaangażowane społecznie, filozoficzne poradniki przetrwania w świecie, który płonie.
Wyrazisty i krystaliczny głos Sharon o duchowej głębi, zgrabne i dynamiczne aranżacje "podlane" elektronicznymi smaczkami są esencją tej płyty.
Wyróżnić można piosenki: "Life forever", "Afterlife", "Idiot box", czy "Trouble".
To rzecz o budującej potędze empatycznej wspólnoty i drogowskaz na czasy rozpadu, pisany z przekonaniem, że muzyka może leczyć, łączyć i pocieszać.
2) SUEDE - "Antidepressants"
To już dziesiąty studyjny album britpopowej legendy z Wysp Brytyjskich, oceniany jako jeden z najlepszych po jej reaktywacji.
Płyta przynosi intensywne, gitarowe brzmienie z wpływami postpunku i gotyku z charakterystycznym, oryginalnym i histerycznym wokalem Bretta Andersona.
To kawał solidnej muzyki, z której emanuje świeża energia i niezwykłe zaangażowanie członków grupy, którzy nie są już pierwszej młodości.
Album pełen jest przebojowych hymnów, takich jak: "Disintegrate" czy "Dancing with the Europeans" oraz pięknych, urzekających i melancholijnych kompozycji: "Life is endless, life is a moment" czy "June rain".
Można go polecić jako odtrutkę na wszelkie życiowe zakręty i niepowodzenia.
3) MANIC STREET PREACHERS - "Critical Thinking"
Jest to już piętnasty studyjny album postbritpopowej walijskiej legendy "pod kierownictwem" Jamesa Dean Bradfielda.
To płyta, na której zderzają się przeciwieństwa - dialektyka, która próbuje znaleźć sposób na rozwiązanie.
Teksty piosenek dotyczą zimnej analizy samego siebie, a także opowiadają o człowieku "zainstalowanym" we współczesnych systemach społeczno - politycznych. O jego stanie ducha, wierze lub tejże wiary utracie.
Wspaniała, przebojowa, skrząca się od znakomitych melodii płyta. Wyróżnić można chwytliwe kompozycje: "Decline and fall", "Brushstrokes of reunion", "Hiding in plain sight" czy "People ruin paintings".
Znając tę formację i jej artystyczną kreatywność można z pewnością stwierdzić, że to nie jest jej ostatnie słowo.
4) PULP - "More"
Triumfalny powrót brytyjskiej formacji po ponad 20 latach, oferujący brzmienie bardziej rockowe i zwarte, a mniej syntezatorowe niż ich klasyczne dokonania.
Album pod wodzą jej niekwestionowanego lidera - Jarvisa Cockera, wyprodukowany przez Jamesa Forda, łączy dojrzałe teksty o upływie czasu z chwytliwymi, orkiestrowymi aranżacjami.
To krążek zachwycający, który udowadnia, że zespół wciąż potrafi tworzyć wybitną muzykę.
Wyróżnić można przebojowe i chwytliwe kompozycje, takie jak: "Got to have love", "Tina" czy "Grown ups".
Płyta "More" to bezapelacyjnie jeden z najważniejszych muzycznych "comebacków" kilku ostatnich lat.
5) WOLF ALICE - "The Clearing"
To czwarty studyjny album zespołu, który ugruntował ich silną pozycję, na którym pokazali jaką przebyli drogę, jak wiele mają jeszcze do przekazania i jak rozwinęli się muzycznie.
Utwory są bardziej złożone, zniuansowane i przemyślane, a materiał określany jako spokojniejszy, bardziej dojrzały i balladowy w porównaniu do poprzednich dokonań.
Ale kompozycje nie zatraciły pewnego rodzaju przebojowości, co potwierdzają takie hity jak: "Sofa", "White horses" czy "Just two girls".
Liderka i wokalistka Ellie Rowsell zachwyca głosem, skupiając się na tekstach o dojrzewaniu, akceptacji samego siebie, relacjach i poszukiwaniu spokoju.
Odważny i znaczny krok naprzód w karierze - tak trzymać!
1)


Sharon Van Etten
2)


Suede
3)


Manic Street Preachers
4)


Pulp
5)


Wolf Alice
