Poeta Konrad Wojtyła z tomikiem "Scherzofrenia" - propozycja

Konrad Wojtyła to niewątpliwie najwybitniejszy poeta województwa zachodniopomorskiego.
Jest też cenionym literaturoznawcą, krytykiem literackim i publicystą. Oprócz tego pełni funkcję wiceprezesa Fundacji im. Sławomira Mrożka oraz dyrektora Centrum Edukacji Medialnej i Interaktywności Uniwersytetu Szczecińskiego.
Wydał siedem tomów poetyckich. Jego utwory tłumaczone były na angielski, niemiecki, czeski, ukraiński, rosyjski i słoweński.
Jest też "przyjacielem" i częstym gościem Instytutu im. Rafała Wojaczka w Mikołowie.
Choć jego ostatni tomik poetycki - "Scherzofrenia" miał swoją premierę przed dwoma laty, to warto o nim wspomnieć, bo został wyróżniony Lubuskim Wawrzynem Literackim, a także był nominowany do Nagrody Literackiej "Jantar".
To już siódmy tomik Konrada Wojtyły, który przynosi wiersze powstające na przestrzeni ostatnich sześciu lat. Inny ceniony poeta - Maciej Melecki, tak go opisał, oddając jego sedno: "Autor przepracował swój idiolekt (indywidualny język wyrazu) dzięki poszerzeniu semantycznemu zakresu tematycznych ujawnień, wywiedzionych ze splotu jednostkowej konfrontacji z coraz bardziej zaburzonym światem realnym. Scherzo - forma muzyczna oparta na rytmie i artykulacji, a zwłaszcza człon "- frenia" konotujący w stronę choroby psychicznej - służą Wojtyle za element trawestujący typowe określenie rozszczepienia jaźni, traktowanego w samych wierszach nie tylko w metaforycznym lub symbolicznym znaczeniu, lecz również jako emblematyczne ujęcia rozpadu struktur rzeczywistości zewnętrznej.
Wiersze stanowią przeto swoistą matrycę artykulacji egzystencjalnej arytmii, dokonując jednocześnie eksploracji kamuflowanej przez najrozmaitsze postaci oraz urządzenia - za pomocą fałszywie zwodniczej oraz kreowanej celowości życia - nicości, gnieżdżącej się nieustannie na stykach realnego doznawania utraty i fatamorganicznego uzewnętrzniania mogilnych powidoków.
Rozstrajanie semantycznych wiązek czyni z języka rozwidlony kod, dzięki któremu możliwe jest lekturowe złamanie uwewnętrznionych silnie szyfrów, mogące przynieść w efekcie epifaniczną deltę złożoną z najrozmaitszych migotań przedsionków piekła. To właśnie bowiem w nich zawarta jest "skośna przestawnych zakrętów" - owa stała wypadkowa życia".
Oto jeden z wierszy owego tomiku:
"Szukanie"
Nie znajdziesz tu nic dobrego,
tylko wiązki światła ciemne;
związki myśli - łzę, dławicę
mgławic, co sennie zakrywa
fantomy i dziwactwa zdarzeń.
Wymaż więc to, co jawi się
jeszcze - żeby nie mogło być
powiedziane, że mi daleko
do ciebie. I żeby nie było,
że tobie do mnie głęboko
aż nadto.